JAK WYMYŚLIŁAM SERIĘ WALENTY I SPÓŁKA

POLSKIE DZIECI TYJĄ NAJSZYBCIEJ W EUROPIE
Na pomysł serii Walenty i spółka wpadłam podczas podyplomowych studiów z dietetyki (a zapisałam się na nie, bo przeczyłam, że polskie dzieci tyją najszybciej w Europie). Na jednym z pierwszych wykładów usłyszałam, że edukacja dotycząca zdrowego odżywiania jest w Polsce na bardzo słabym poziomie i postanowiłam, że napiszę na ten temat książkę dla dzieci. Na kolejnych zajęciach zaczęłam zapisywać pomysły i szybko się okazało, że to co chcę dzieciom przekazać w jednym tomie się nie zmieści. Chciałam uczynić z nich bardziej świadomych konsumentów, opowiedzieć o tym jak działa reklama i przemysł spożywczy. Tylko jak to zrobić, żeby nie zanudzić czytelnika i nie przedawkować wiedzy? To nie mógł być kolejny podręcznik. Dzieci najchętniej czytają książki przygodowe, na pierwszym planie muszą być bohaterowie i ich perypetie, a wiedza podana „przy okazji”.

KSIĘGARZ ROZKŁADA RĘCE
Zanim zaczęłam pisać postanowiłam zbadać rynek. Weszłam do pierwszej z brzegu księgarni i zapytałam o książki o zdrowym odżywianiu. Księgarz zamachnął się ramieniem: na stole leżało kilkadziesiąt tytułów o dietach odchudzających skierowanych do kobiet. Zapytałam go, czy ma coś dla dzieci. „Niestety nie” – bezradnie rozłożył ręce. Co prawda potem przeszukując internet odkryłam, że dla młodych czytelników również wydano kilka pozycji – głównie były to książki kucharskie, mnie tymczasem marzyła się powieść edukacyjna, którą dzieci same będą chciały czytać: z fajnymi bohaterami, wartką akcją i czarnym charakterem.

WĘGLOWODAN MUSI MIEĆ IMIĘ NA W, A TŁUSZCZ NA T
Najpierw wymyśliłam bohaterów: Walentego Węglowodana, Błażeja Białko i Tęgomira Tłuszcza. Każdy z nich dostał herb i królestwo. Zastosowałam aliterację: imiona i nazwiska moich bohaterów musiały zaczynać się od tych samych liter. Wśród imion męskich na literę T znalazłam Tęgomira, idealnie pasowała do nazwiska Tłuszcz. Białko dostał na imię Błażej, bo uważa, że jest najważniejszym składnikiem i wciąż uśmiecha się pobłażliwie. Walenty Węglowodan obchodził imieniny w Walentynki, a jak wiadomo wtedy jada się dużo słodkości. Czternastego lutego obchodzi się święto zakochanych, więc w książce nie mogło zabraknąć dziewczyn. Wera Woda jest piękna i ma kryształowy charakter, a Balbina Białko, żona Błażeja propaguje zdrowe odżywianie wymyślając słuszne hasła (np. „Kto je frytki, ten jest brzydki”). W serii występują także: Detektyw Dietetyczny i czarne charaktery: mężczyzna z rudą brodą czy pracownik hurtowni spożywczej. Tego ostatniego wymyśliłam słuchając historii, którą opowiedziała mi koleżanka, właścicielka sklepu spożywczego.

Studia dietetyczne rozpoczęłam w październiku, a już w listopadzie miałam gotową pierwszą historię. Przeczytałam ją dzieciom, historia się spodobała, więc zaczęłam pisać kolejne części, każda opowiada o innym zagadnieniu dietetycznym ubranym w akcję i wciągającą historyjkę.

SYN PRZESTAŁ PIĆ SŁODZONE NAPOJE…
Miejsce akcji – osiedlowy sklep spożywczy – wybrałam nieprzypadkowo. Chciałam, żeby w czasie lektury dzieci wyobraziły sobie miejsce, w którym na co dzień robią zakupy i mogły od razu zastosować dietetyczne porady. Wkrótce zaczęłam dostawać informacje od mam:
„Syn – wcześniej wielki zwolennik smakowych wód – zrezygnował z ich picia”,
„Dzięki tym książkom Julia zaczęła pić wodę mineralną i jeść sałatki”,
„Jesteśmy w trakcie lektury. WY-BOR-NA! Dzieciaki świadomiej zerkają na półki w sklepie, a w piekarni nie kupują już pączków :)”

Żeby osiągnąć tak spektakularne efekty trzeba się było uciec do podstępu. Sama mam dzieci i wiem jak nieskuteczne jest powtarzanie im w kółko „nie jedz tego, to niezdrowe”. W moich książkach wprost niczego dzieciom jeść nie zakazuję, one same na to wpadają czytając zalecenia pracowników MZD (Ministerstwa Zdrowia Dzieci). Detektyw Dietetyczny wymyśla zgrabne hasła („Kto słodzone napoje wciąż pije, temu brzuch rośnie i ząb gnije”, „Biała buła cię zamula, po razowym wszystko hula”), a jego koleżanka Danuta Dietetyczka pokazuje ile jakich produktów jeść, by utrzymać zdrową wagę i kondycję. O dziwo, dzieci czytając moje książki wcale nie czują się „pouczane”. Staram się, by w tworzonych przeze mnie historiach było dużo ciekawostek, wartka akcja i humor. Wierzę, że śmieszne hasła Detektywa Dietetycznego lepiej działają na wyobraźnię niż surowe zakazy.

KOMU POLECAM WALENTEGO I SPÓŁKĘ?
Serię lubią zarówno dziewczynki, jak i chłopcy. Młode czytelniczki śledzą wątki miłosne: trzymają kciuki, gdy Tęgomir Tłuszcz postanawia schudnąć dla Olivii Olivietti, a Walenty Węglowodan z miłości do Wery Wody decyduje się „zrobić coś z tą swoją próchnicą”. Chłopców pociągają czarne charaktery, np. tajemniczy mężczyzna z rudą brodą, którego tożsamość ujawniamy stopniowo w kolejnych częściach. Na okładce umieściłam informację, że seria jest przeznaczona dla czytelników w wieku 6+, ale jest czytana przez rodziców także pięciolatkom. W moich książkach jest całkiem sporo informacji, które mogą być ciekawe również dla dorosłych.

WALENTY I SPÓŁKA LEKTURĄ DODATKOWĄ W KLASACH I-III SP
Książki z serii Walenty i spółka są coraz częściej wykorzystywane przez nauczycieli jako lektura dodatkowa w klasach I-III szkoły podstawowej. Aby ułatwić nauczycielom korzystanie z książek, przygotowałam pomysły na lekcje, kolorowanki i karty pracy (wszystkie materiały znajdują się na walentyispolka.pl i mogą być pobierane i wykorzystywane nieodpłatnie).
Dzieci przygotowują przedstawienia inspirowane serią (przebierają się za postacie z książki: Detektywa Dietetycznego, Ziemniaka czy inne produkty spożywcze).
Walory edukacyjne serii doceniły też Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne – na podstawie pierwszej części powstała lekcja pokazowa dla nauczycieli. Film WSiP pokazujący jak na podstawie tekstu literackiego stworzyć fascynującą lekcję, można zobaczyć na stronie internetowej WSiP pod adresem: www.wsip.pl/e-spotkania/tekst-kluczem-do-fascynujacych-zajec/.