SARDYNIA (CZĘŚĆ PÓŁNOCNO-WSCHODNIA)

MO_190126_untitled_4955

Sardynię po raz pierwszy odwiedziłam w 2011 roku i… (jak wówczas myślałam) nie był to wyjazd mojego życia. Owszem spodobała mi się sardyńska natura, ale ileż można się opalać? Byłam wówczas zakochana w Toskanii. Poprzednie wakacje spędziłam zwiedzając Sienę, Florencję i mniejsze miasteczka, a na Sardynii poza spektakularnymi plażami niewiele było do oglądania.

Teraz oczywiście biję się w piersi i przepraszam Sardynię z całego serca! Musiałam tu wrócić jeszcze dwa razy, zobaczyć Cagliari i południe, by na zabój zakochać się w wyspie. A teraz im więcej o niej czytam, tym bardziej zdaję sobie sprawę, że widziałam tylko ułamek tego, co ma do zaoferowania. Jeśli kiedyś przeprowadzę się tu na emeryturę, na pewno nie będę się nudzić.

SARDYNIA – DOKĄD JECHAĆ?

Obserwując grupy dyskusyjne poświęcone Sardynii często czytam pytania ludzi wybierających się na wyspę po raz pierwszy: Który region wybrać? Gdzie są najładniejsze plaże? Całkowicie ich rozumiem: nie chcą ryzykować i spędzać wakacji w „słabym” miejscu. Mam wtedy ochotę im odpowiedzieć: jedźcie dokądkolwiek, Sardynia cała jest piękna! Po odkryciu jednego regionu, nabierzecie apetytu na więcej. Wyspa jest duża i nie da się w ciągu jednego urlopu zobaczyć i północy, i południa, i każdej uroczej zatoczki (wybrzeże ma ponad 1800 km długości), że o zwiedzeniu „interioru” nie wspomnę…

MO_170830_untitled_5177
MO_190125_untitled_2
MO_190125_untitled_4763

SARDYNIA – KIEDY JECHAĆ?

Ważniejsze pytanie brzmi: kiedy jechać na Sardynię?  i na nie odpowiedzieć można na różne sposoby. My byliśmy raz w lipcu, raz w sierpniu i raz w połowie lutego. W sezonie letnim, wiadomo,  jest upalnie i tłoczno (najpopularniejsze plaże ostatnimi laty wprowadziły limity osób), za to zimą cudownie pusto. Ponoć lato na Sardynii trwa 7 miesięcy, ale i w lutym trafiliśmy na dobrą pogodę: trzy dni słońca i temperaturę około 20 stopni. Co prawda rano i wieczorem chodziliśmy w kurtkach, ale w południe na plaży dumnie wypinaliśmy pierś do słońca. Jeśli więc nie masz dzieci w wieku szkolnym, jedź poza sezonem. Jeśli masz dzieci, koniecznie jedź, gdy są jeszcze małe. Dla nich nie ma lepszych wakacji niż te spędzone na plaży. Woda jest tu krystalicznie czysta i płytka daleko od brzegu. Ale Sardynia spodoba się też starszym, a sformułowanie „raj na ziemi”, którym często sie ją określa, wcale nie jest przesadzone.

MO_191128_untitled_1120261
MO_191128_untitled_1120033

SARDYNIA – LOTNISKA

Wiem, że są tacy, którzy przeprawiają się na wyspę promem, ale większość jednak lata. Na Sardynii są trzy lotniska: Olbia (na wchodzie), Alghero (na zachodzie) i Cagliari (na południu). Wokół każdego z nich są świetne rzeczy do zobaczenia i plaże z drobniutkim piaskiem i turkusową wodą. Warunek konieczny: wynajmijcie samochód. Siedzenie w jednym miejscu przez całe sardyńskie wakacje to nieporozumienie. Poniżej zamieszczam kilka zdjęć i podpowiedzi z naszych wyjazdów. Dzisiaj część północno-wschodnia.

MO_170830_untitled_5179

SARDYNIA – OLBIA I OKOLICE

Jeśli wybierzecie lotnisko w Olbii będziecie mieć blisko do Cala Brandinchi, Spiaggia di Su Impostu, Spiaggia La Cinta czy miasteczka Porto San Paolo – to na południe od Olbii, a na północy do Golfo Arranci, Costa Smeralda, i archipelagu La Maddalena. Ale najpierw o tym, gdzie spać.

ZAKWATEROWANIE

OLBIA

Kiedy byliśmy tu po raz pierwszy miasto niezbyt nas zachwyciło. W kolejnych latach Olbia zmieniła się na plus, w centrum powstał deptak i było gdzie pospacerować, ale i tak nie polecam wam miasta jako bazy wypadowej do zwiedzania okolicy. Nasze pierwsze wakacje spędziliśmy w miejscowości Pittulongu w wynajętym domu położonym 200 metrów od plaży.

PITTULONGU

Pittulongu nie jest miejscowością stricte turystyczną, a raczej wioską, w której żyją zwykli Sardyńczycy. Ma ładną plażę, dwa jej mniejsze kawałki znajdują się przy wyjściu z wioski, a dłuższy, zwany Mama Beach, bliżej Olbii (na zdjęciu poniżej po lewej). Cudowna woda dla dzieci i fajny bar dla dorosłych.
Dom, który wynajmowaliśmy zmienił właściciela i nie jest już na wynajem, ale jeśli znajdziecie inne w tej miejscowości, rozważcie Pittulongu jako bazę wypadową. A nawet jeśli zatrzymacie się gdzie indziej, polecam wam wizytę na tutejszej plaży, bo według mnie jest fajniejsza i łatwiej dostępna niż na przykład polecana przez przewodniki Cala Girgolu.

MO_191128_untitled_1120412-2
MO_110714_untitled_1120158
MO_170830_untitled_5178
MO_190126_untitled_5184
MO_110715_untitled_1120205

LU NIBAREDDU

Moja sugestia noclegowa niedaleko Olbii to ośrodek z domkami i mieszkaniami na wynajem o nazwie Lu Nibareddu (byliśmy tam w 2017 i mieszkaliśmy w domku nr 271). Ośrodek jest położony na wzgórzu z pięknym widokiem na Tavolarę i cumujące w zatoce łodzie. Ma przyzwoity standard, dwie restauracje (jedna na plaży, choć droga) i dwa baseny. Do plaży Porto Taverna można zejść spacerem w dół w około 15 minut (z ośrodka dojeżdża busik, jeśli ktoś nie ma ochoty wspinać się pod górę w drodze powrotnej). Każdy domek ma swoją kuchnię, więc można samodzielnie przygotowywać sobie posiłki. W wiosce nieopodal jest piekarnia i sklep spożywczy. W recepcji ośrodka stoją parasole plażowe i inne gadżety (a nawet produkty spożywcze np. sól) pozostawione przez poprzednich gości, z których można korzystać. Mieszkania Lu Nibareddu wynajmiecie na stronie ośrodka (www.lunibareddu.it) lub przez Booking.

MO_190126_untitled_5374
MO_170827_untitled_173145
MO_190129_untitled_5328

ARCHIPELAG LA MADDALENA

Będąc na północnym wschodzie nie można nie odwiedzić archipelagu La Maddalena. Składa się on z siedmiu wysp i najlepiej byłoby pomieszkać tam tydzień, jednak z braku czasu większość turystów wpada tam na jeden dzień. Na archipelag trzeba się przeprawić promem wraz z samochodem, bo tym samochodem najłatwiej się po archipelagu poruszać. Warto wyjechać wcześnie rano, mieć ze sobą zapas wody i sprzęt do plażowania. Bilety na prom kupuje się w porcie w Palau. My odwiedziliśmy dwie wyspy La Maddalena i połączoną z nią groblą Caprerę.

Na samej La Maddalena odwiedziliśmy Spiaggia di Bassa Trinita i Spiaggia di Cala Spalmatore, no i samo miasteczko oczywiście. Na Caprerze za pierwszym razem byliśmy na Spiaggia del Relitto z pozostałościami antycznego statku. Od razu się przyznam, że najpierw sądziłam, że na plaży leżą jakieś rupiecie, których nie chciało się Sardyńczykom posprzątac; dopiero lektura ulotki uświadomiła mi, że kąpałam się i opalałam przy „zabytku” 🙂

MO_110710_untitled_1120065
MO_190126_untitled_5153
MO_170829_untitled_5145
MO_110710_untitled_1120055

Podczas drugiej wizyty na Caprerze wybraliśmy się na Spiaggia di Cala Coticcio. Ujrzeliśmy zatoczkę na zdjęciu i decyzja, by tam pojechać zapadła w sekundę. Nie doczytaliśmy, że z parkingu idzie się do niej dobre czterdzieści minut dosyć wymagającą ścieżką (rodzinom z małymi dziećmi nie polecam tego „spaceru”). W niektórych miejscach było tak stromo, że turystom pomagali z zejściem pracownicy parku narodowego (kilka miesięcy później ścieżka została zamknięta).

MO_170829_untitled_104102
MO_190126_untitled_5003

Po długiej wędrówce naszym oczom ukazała się zatoczka z plażą wielkości „dużego pokoju”. Na miejscu nie było żadnego baru ani sklepu, więc jeśli ktoś nie zabrał ze sobą zapasu wody, mógł umrzeć z pragnienia. Samo miejsce bajeczne! Co za widoki! Kolor wody! Skokom dzieci ze skałek nie było końca.

MO_170829_untitled_5053
MO_170829_untitled_5056
MO_170829_untitled_5060
MO_170829_untitled_124717
MO_170829_untitled_123726

Powrotna droga do auta tak nas zmordowała, że zatrzymaliśmy się w barze I Mille. Bar jest położony w lasku przy drodze. Sprzedają tu kawę, kanapki i lody, które można skonsumować przy stoliku albo wylegując się w jednym z hamaków, które rozwieszono na drzewach dla gości.

MO_190126_untitled_5142
MO_190126_untitled_5130
MO_170829_untitled_5141

W drodze powrotnej z Caprery czekał na nas bajeczny widok na La Maddalenę.

MO_190126_untitled_5100

COSTA SMERALDA

Szmaragdowe Wybrzeże (nazwane tak oczywiście od koloru wody) jest zamieszkiwane przez bogaczy. Ich otoczone wysokimi murami rezydencje są pilnie strzeżone. Podobno swoją posiadłość ma tu modelka Naomi Campbell oraz były premier Włoch Silvio Berlusconi (ten od „bunga, bunga”). W Porto Cervo można podziwiać jachty, wstąpić do coctail baru i pospacerować po uliczkach z butikami najdroższych marek. Mnie urzekła nazwa jednego z zakątków: „Placyk na pogaduszki” (Piazzetta delle Chiacchiere), a poza tym… nic. Luksusowy świat to nie mój świat.

MO_191128_untitled_1120099
MO_110713_untitled_1120098
MO_110713_untitled_1120083
MO_110713_untitled_0125

SPIAGGIA PORTO TAVERNA

Ta przyjemna plaża znajduje się przy ośrodku Lu Nibareddu. I znów jest inna od pozostałych. Rosną na niej cudne kwiaty, a obok za mostkiem znajduje się staw, gdzie można obserwować zachód słońca i dzikie ptaki. Na Sardynii zwiedza się plaże, porównuje je między sobą i wybiera te najbardziej ulubione 🙂

MO_210906_untitled_194007
MO_210906_untitled_200823
MO_170827_untitled_4921

SPIAGGIA GIRGOLU

Polecana przez przewodniki, na mnie nie zrobiła wielkiego wrażenia (w porównaniu z innymi oczywiście). Do tego po godzinnym plażowaniu znaleźliśmy za wycieraczką mandat 🙁 Jeśli Sardyńczycy stawiają znak zakazu parkowania, to naprawdę nie żartują. Moja rada: zapłacić mandat jak najszybciej (im szybciej uiści się karę, tym taniej) i zapomnieć o całej sprawie. Jesteście na wakacjach!

MO_170901_untitled_5324

CALA BRANDINCHI I SPIAGGIA DI LU IMPOSTU

Cala Brandinchi i Spiaggia di Lu Impostu to sardyńskie „must see”. Są położone obok siebie, więc „zaliczycie” je za jednym parkowaniem auta. Na parkingu zorganizowanym w lesie w sezonie często można zobaczyć tablicę „spiaggia affollata” (plaża zatłoczona). Dlatego najlepiej wybrać się na te dwie plaże skoro świt (potem dosłownie nie ma gdzie wcisnąć ręcznika).

Cala Brandinchi jest płyciutka i gorąca jak zupa i sławniejsza od Lu Impostu, ale mnie ze względu na „kolorystykę” bardziej przypadła do gustu ta druga. Jedźcie i sami zdecydujcie, która wygrywa.

MO_191128_untitled_1120370
MO_191128_untitled_1120316
MO_110716_untitled_1120318

SPIAGGIA LA CINTA

La Cinta to po włosku „pasek” i faktycznie plaża La Cinta jest jak długi pasek ułożony pomiędzy morzem a stawem. Kiedy stoisz twarzą do wody, gdzieś za twoimi plecami biegają konie i harcuje dzikie ptactwo. Plaża jest długa i szeroka. Ma widok na Tavolarę i drobniutki piasek.

MO_110716_untitled_1120281
MO_170902_untitled_5386
MO_110716_untitled_1120298

SARDYNIA – ZASADY ZWIĄZANE Z PLAŻOWANIEM

W ostatnich latach Sardynia wprowadziła różne ograniczenia związane z korzystaniem z jej zasobów naturalnych. Pod karą grzywny (nawet do 3 tys. euro) nie wolno wywozić za granicę piasku czy muszelek. Na niektórych plażach wprowadzono nakaz używania mat pod ręcznikami, a na te najbardziej popularne obowiązuje limit miejsc; do tego, żeby na nie wejść, trzeba kupić bilet.

MO_190214_untitled_1773
MO_190214_untitled_1793

SARDYNIA W LITERATURZE

W każdej z moich książek chcę mieć kawałek wakacji, zatrzymać wspomnienia z wyjazdów. W powieści Babie lato główna bohaterka wraz z przyjaciółmi spędza kilka dni na północno-wschodnim wybrzeżu Sardynii. Gdzie dokładnie? Tego nie wiadomo, choć domek ma widok na Tavolarę. Bohaterowie plażują na La Cinta, Cala Brandinchi, Spiaggia di Lu Impostu i uprawiają windsurfing. Widziałam na własne oczy jednego szaleńca z żaglem na Pittulongu, choć pewnie znawcy sardyńskich wiatrów powiedzieliby, że lepsze wieją na południowym zachodzie wyspy. Cóż w powieściach zawsze jest trochę faktów, a trochę fantazji autora… Sardynia jest doskonałą inspiracją dla literatury i cudnym miejscem na wakacje. 

Więcej o książce Babie lato przeczytacie we wpisie Autorka się nudzi, czyli jak napisałam Babie lato.

Buon viaggio!

babie-lato-na-piasku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *